"GADUŁA"
mgr Lucyna Długoń
ul.Rodzeństwa Krzyżowskich 44/31 Tychy
TYCHY I OKOLICE
+48 692 564 366

gadulalogopedia@wp.pl

UDAR TO NIE WYROK

Niedawno  został opublikowany piękny tekst "Udar to nie wyrok!".To efekt mojej wspólnej pracy z jednym z pacjentów poudarowych. Wzruszająca opowieść o tym, że siła woli i motywacji potrafi pokonać naszą ludzką słabość...warto przeczytać:) 
Zdjęcia poniżej przedstawiają obrazy, które otrzymałam od Pana Gienka - wykonane lewą ręką.
 

Udar to nie wyrok!
Nazywam się Eugeniusz – jestem mężczyzną w średnim wieku, szczęśliwym mężem i ojcem czwórki synów.

PRZED
Pracowałem zawodowo, byłem melomanem i wielbicielem samochodów. Mówiono o mnie – odważny człowiek, zdobywałem szczyty gór, krótko PRZED zasiadłem za sterami samolotu Cesna. Biegałem w maratonach. Byłem człowiekiem bez nałogów.

UDAR
Przyszedł nieoczekiwanie jesienią 2015 roku, zaatakował z pełną siłą. Był bardzo rozległy. Zniszczył prawą stronę mojego ciała. Nie mówiłem, nie chodziłem, nie jadłem samodzielnie.
Ale byłem szczęściarzem, dlaczego?

Bo pomoc dotarła do mnie na czas. W szpitalu wdrożono szybko odpowiednie leczenie. Rozpoczęła się żmudna 3 miesięczna rehabilitacja, zaraz potem terapia neurologopedyczna.. Święta Bożego Narodzenia mogłem już spędzić w swoim domu.

PO
Musiałem od nowa nauczyć się chodzić, jeść, ubierać i myć. Wszystko się odbywało z dużym wsparciem rodziny, a przede wszystkim żony. Dla niej chce mi się pokonywać trudności. Razem wychodzimy do kina, do teatru, podróżujemy. Nadal aktywnie spędzamy czas spacerując, jeżdżąc na rowerach (ja na specjalnie skonstruowanym trójkołowcu) czy wychodząc na basen. Moim oczkiem w głowie jest ogród, gdzie niedawno powstała piękna altana mojego projektu. W wolnych chwilach słucham różnych gatunków muzyki , cierpliwie układam obrazy z puzzli i rysuję – lewą ręką, perfekcyjnie.

UDAR TO NIE WYROK!
UDAR nie zmienił sensu mojego życia ale je przewartościował. Mimo, że staram się funkcjonować normalnie, jestem w pewnym stopniu osobą niepełnoprawną. Do końca życia muszę być pod opieką neurologa, neurologopedy i rehabilitanta ale jak widzicie nie daję za wygraną. Ćwiczenia wykonują sumiennie i systematycznie, tzn. codziennie. Biorę także udział w turnusach rehabilitacyjnych celem leczenia usprawniającego. W domu poruszam się bez żadnego wsparcia. Tekst do tego materiału napisałem samodzielnie pod czujnym okiem żony i neurologopedy.

I jeszcze jedno szczęście… niedawno zostałem po raz pierwszy dziadkiem. 
Czekam z niecierpliwością na moment, kiedy będę mógł wziąć wnuczkę na ręce i szepnąć jej do uszka „Kocham Cię”.

Mam rację, że jestem szczęściarzem?