"GADUŁA"
mgr Lucyna Długoń
ul.Rodzeństwa Krzyżowskich 44/31 Tychy
TYCHY I OKOLICE
+48 692 564 366

gadulalogopedia@wp.pl

Nawet nie wiesz, ilu autystów jest wsród nas

Czym jest autyzm? Po czym można go rozpoznać? Czy da się nim zarazić? Nawet jeśli wydaje wam się, że nic o autyzmie nie wiecie, nie musi to być prawda. Każdy z nas zetknął się kiedyś z autyzmem, jeśli nie osobiście, to pośrednio. Nie wierzycie? Przypomnijcie sobie, jak zachowywali się bohaterowie takich filmów, jak "Forrest Gump" i "Dziewczyna z szafy", czy tytułowy bohater serialu BBC Entertainment "Sherlock Holmes" - z dużego i małego ekranu można się sporo dowiedzieć, ale też łatwo wpaść w pułapkę stereotypów.

Monolog, nie dialog

Na ławce przy przystanku autobusowym siedzi mężczyzna. Kiedy dosiada się do niego kobieta, ten zaczyna opowiadać jej historię swojego życia. Nie przeszkadza mu nawet, że pani jest obca, nie patrzy i nie słucha... 

Osoby, takie jak Forrest Gump, mają trudności z rozpoznawaniem emocji u innych. Nie widzą, kiedy ktoś jest znużony ich opowieścią, nie odczytują subtelnej mowy ciała. Często nie odczytują nawet tej mało subtelnej.

"To tyle, co mam na ten temat do powiedzenia" - takim zdaniem filmowy bohater zazwyczaj kończy swój wywód. Powtarzalność określonych zwrotów czy zdań często charakteryzuje osoby znajdujące się w autystycznym spektrum. Zdanie wypowiadane przez Forresta jest niczym leitmotiv - brzmi jak refren, który daje mu poczucie bezpieczeństwa.

Na podobnej zasadzie poczucie bezpieczeństwa dają mu równo poukładane rzeczy w walizce. W porządku łatwiej mu się odnaleźć, lubi, gdy każdy przedmiot ma swoje miejsce.

Forrest wygłasza swój długi monolog prawie nie zauważając, że co jakiś czas zmieniają się słuchacze. Opowiada o sobie i swoich uczuciach obcym ludziom, bo nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, że o tak osobistych przeżyciach nie mówimy nieznajomym tylko przyjaciołom. Ale tych ostatnich Forrest ma jak na lekarstwo. Bo niby jak miał ich zdobyć?

Słabszy najłatwiejszą ofiarą

Gdy był małym chłopcem, prześladowali go rówieśnicy. Dzieci bardzo szybko rozpoznają, że ktoś jest inny. Już pierwsze zdanie, które Forrest wypowiada do pani kierującej autobusem szkolnym, dyskwalifikuje go w oczach rówieśników. Dla nich jest "tępakiem", którego obrzucają kamieniami. Sytuacja nie zmienia się również w szkole średniej - Gump jest typowym przykładem szkolnej ofiary, nad którą mogą pastwić się i mądrzejsi, i silniejsi rówieśnicy.

Zdaniem angielskiego psychologa, doktora Tony’ego Attwooda, zajmującego się od lat problematyką autyzmu, 80 proc. aktów przemocy jest dokonywana podczas nieobecności dorosłych. Zazwyczaj ani rodzice, ani nauczyciele nie zdają sobie sprawy z tego, że dziecko z autyzmem jest w szkole prześladowane. Ono nie przyjdzie się pożalić, jak inne dzieci, nie będzie też potrafiło samo się obronić...

Biegam, więc jestem...

Forrest Gump przepadłby zapewne z kretesem, gdyby nie kilka jego umiejętności. Dzięki swoim prześladowcom tak wyćwiczył bieganie, że stał się w tym mistrzem. Uciekając przed oprawcami, trafia na boisko szkolne, a trener, widząc szybkiego biegacza, przymyka oko na jego deficyty intelektualne.

Gump nie do końca rozumie zasady dyscypliny, którą uprawia. Tłum mu pomaga, krzycząc: "biegnij" i "stój", ale dla autyków WF jest zwykle największą zmorą - nie rozumieją zasad gry zespołowej, a oprócz tego ich problemy związane z motoryką dużą, nie pozwalają na rozwinięcie skrzydeł w dziedzinie sportu. Jednak Forrestowi udaje się zabłysnąć w tenisie stołowym. Dzięki temu, że nie nudzi go powtarzalność, potrafi doskonale wyćwiczyć trafianie w piłeczkę pingpongową.

Miłość i inne uczucia

"Nie wiesz, co to miłość" - mówi Jenny, w której główny bohater kocha się tak naprawdę od dzieciństwa.

Osobom z autyzmem często zarzuca się brak uczuć, bo ich nie okazują albo okazują w nieadekwatny sposób. Nie znaczy to jednak, że nie potrafią kochać. Oni tylko nie umieją odnaleźć się w zawiłościach, jakie zazwyczaj wiążą się z ubieganiem o czyjeś względy.

Metafory do kosza

Mówienie metaforami do osób autystycznych jest jak rozmowa z niewidomymi o kolorach. Osoby takie bowiem przyjmują do wiadomości to, co usłyszały, nie doszukują się w komunikatach ukrytych znaczeń. Nie rozumieją ironii ani złośliwości. Mają też wielkie problemy z odczytywaniem mowy ciała.

- Śmierdziele wchodzą na uniwerek - mówi jeden ze studentów, który ma poglądy jednoznacznie rasistowskie.
- Kiedy skunksy wchodzą nam na ganek, mama je przegania - odpowiada na to Forrest. 

Gump nie tylko nie potrafi odczytywać metafor. Często źle interpretuje wypowiedzi innych osób, bo nie do końca je rozumie. Wszystko to bierze się z dosłownego rozumienia języka.

- Byłeś już kiedyś z dziewczyną? 
- Siedzę koło nich na zajęciach.

Na pytanie "Kim będziesz?" odpowiada zdziwiony: "A nie będę sobą?".
 

Raz, dwa, trzy, cztery, maszerują oficery

 

"Do armii pasowałem jak ulał. Ścielić łóżko, stać na baczność i odpowiadać na każde pytanie: tak panie sierżancie" - opowiada Forrest.

Dlaczego autysta tak dobrze odnalazł się w wojsku? Bo jednostka, w której był, rządziła się prostymi regułami.

Tam znalazł nawet przyjaciela, który miał podobne zaburzenie. Bubba potrafił mówić tylko o krewetkach, robił to ciągle, a Gump słuchał. Każdy dorosły człowiek zanudziłby się słuchając opowieści o małych, morskich żyjątkach i straciłby cierpliwość. Forrestowi jednak to nie przeszkadzało. Zwyczajnie nie zauważał odmienności przyjaciela. 

Dziewczyna z szafy i chłopak z innej planety

Tomek to dorosły mężczyzna z autyzmem. Żyje w swoim świecie latających, olbrzymich zeppelinów i nie porozumiewa się ze światem zewnętrznym. A raczej porozumiewa, tylko w bardzo specyficzny sposób.

Kiedy chce wyjść z domu, wali głową w drzwi. Prawie w ogóle nie mówi, a jeśli wypowiada jakieś słowa, są to tzw. echolalie. Echolalie, czyli wyrazy lub zdania powtarzane za innymi ludźmi, zasłyszane w radiu bądź w telewizji. Zazwyczaj jednak bohater "Dziewczyny z szafy" nic nie mówi.

Niestety, często w przypadkach głębokiego autyzmu zdolności językowe nie pojawiają się nigdy. Terapeuci opracowali więc system komunikacji niewerbalnej, mający na celu pomóc w porozumiewaniu się. Mogą to być specjalne piktogramy czy zdjęcia, przedstawiające określone osoby i rzeczy.

Tomek żyje w świecie fiksacji, rytuałów i stymulacji. Siedzi lekko pochylony i delikatnie się kiwa. Nie patrzy w oczy, choć jeżeli coś szczególnego zainteresuje go w twarzy innego człowieka, wnikliwie się jej przygląda.

Tomasza charakteryzuje sztywny sposób chodzenia, czasami nagle obraca się wokół własnej osi. Nie może oglądać telewizji, bo - jak mówi jego brat, który zajmuje się nim na co dzień - "od telewizji Tomaszek dziczeje".

I rzeczywiście - potrafił rzucić się na dziewczynę brata i zacząć ją dusić, bo taką samą scenę zobaczył w filmie o II wojnie światowej. Ale może gdyby dziewczyna go nie dotknęła, nie zareagowałby tak gwałtownie. Niektóre osoby z autyzmem nie lubią być bowiem dotykane, szczególnie przez obcych.

Nie Rain Man

Wydaje się, że filmowa Magda, dziewczyna, która sama ma problemy związane z depresją i psychozami, najbardziej potrafi zrozumieć Tomka. Sprawdza, czy przypadkiem jej autystyczny sąsiad nie ma takich samych zdolności, jak Rain Man, bierze kalkulator, mnoży kilkucyfrowe liczby i pyta o wynik. Tomasz jednak nie odpowiada.

I choć Rain Manem nie jest, potrafi zagrać na pianinie raz zasłyszaną melodię i pięknie narysować na ścianie w swoim pokoju portret Magdy. Lubi z nią spędzać czas - może dlatego, że ona niczego od niego nie wymaga. Siedzą sobie jedno obok drugiego i milczą.

Tomek żyje w świecie, którego nie rozumie. A może to świat nie rozumie Tomka, bo ten myśli i zachowuje się inaczej niż przeciętny człowiek?

Dlaczego Tomek jest taki prawdziwy?

Grający Tomka Wojciech Mecwaldowski na spotkaniu z widzami, przy okazji "Festiwalu filmów o autyzmie i zespole Aspergera" w Krakowie, opowiadał, że przygotowując się do roli spędził kilka miesięcy z osobami autystycznymi. Chodził z nimi na terapię, nie tylko żeby podpatrywać, jak się zachowują pacjenci, ale również po to, by samemu brać udział w ich zajęciach.

Mecwaldowski przestał też na jakiś czas mówić, bo chciał sprawdzić, jak to jest funkcjonować bez języka, w otoczeniu ludzi, dla których komunikacja werbalna jest najważniejsza. Z pewnością dzięki temu jego kreacja osoby dotkniętej autyzmem jest najlepsza w polskiej kinematografii.

Być jak Sherlock Holmes

Na przeciwnym biegunie znajduje się współczesny Sherlock Holmes, bohater popularnego serialu emitowanego na kanale BBC Entertainment. Oczytany, inteligentny, z ciętymi ripostami i analitycznym mózgiem. Ma nawet jednego przyjaciela, którym jest dr Watson. I to właśnie Watson w jednym z odcinków tłumaczy komuś, że Holmes zachowuje się ekscentrycznie, bo ma tzw. zespół Aspergera.

Osoby z zespołem Aspergera często się izolują, są nadmiernie egocentryczne i skupione na własnych zainteresowaniach. Mają ograniczoną zdolność kontaktów społecznych, trudności z umiejętnością wczuwania się w położenie innej osoby oraz ograniczone zdolności organizowania własnego bytu. Może dlatego dr Watson jest Sherlockowi niezbędny do życia - bez niego detektyw nie poradziłby sobie z codziennością.

Nie ma lepszego detektywa niż Sherlock. Dla niego rozwiązywanie zagadek kryminalnych jest jak rozwiązywanie krzyżówek. Wnikliwie analizuje fakty i wyciąga z nich wnioski. Główny bohater potrafi często przewidzieć reakcję przeciwnika, dzięki czemu udaje mu się wyjść z każdej sytuacji cało. Łamanie kodów to dla niego drobnostka, zadanie, z którym nie mógł sobie poradzić najlepszy kryptograf, Sherlockowi zajmuje 80 sekund.

By podkreślić, jak zachowuje się mózg detektywa, autorzy filmu pokazują niekiedy planszę z wzorami - widzimy, że mamy do czynienia z umysłem genialnym, który pracuje niczym niedościgniona maszyna. Jedno spojrzenie głównego bohatera na obcą osobę wystarczy, by odczytał z jej ubrań, gdzie pracuje, jakie ma nałogi, czym się interesuje i jaki jest jej status społeczny.

Wpadki i zagadki

Święta Bożego Narodzenia, spotkanie w gronie znajomych - Sherlock nie potrafi się powstrzymać od robienia innym przykrości. Jest złośliwy, mówi wszystkim dosadnie prawdę, raniąc przy tym znajomych. Jednak gdy widzi, że przesadził, potrafi przeprosić.

Największą jego niezdarność widać w rozmowie z kobietą, która mu się podoba.

- Miałeś kiedyś kogoś? - pyta piękna kobieta.
- Słucham?
- Pójdziesz ze mną na kolację.
- Dlaczego mam iść na kolację, skoro nie jestem głodny.

Życie uczuciowe głównego bohatera jest zagadką dla jego najbliższych. "Czy on miał kiedyś dziewczynę, chłopaka, jakiś związek?" - zastanawia się Watson. "To Sherlock" - odpowiada gosposia. "Nigdy się nie dowiemy, co się dzieje w jego łepetynie" - dodaje.

Dialogi dotyczące życia intymnego głównego bohatera są zaskakujące:

- Seks mnie nie podnieca - deklaruje Sherlock. 
- Skąd możesz to wiedzieć? - odpowiada jego brat.

Zazwyczaj osoby z ZA nie interesują się sferą życia intymnego. Zwyczajnie nie mają do tego głowy, bo są zbyt pochłonięte rzeczami, które ich zajmują. Niektóre z nich czują wręcz odrazę do kontaktów cielesnych.

"Fajny" Asperger, "super" autysta?

Kiedy nowa wersja serialu o Sherlocku Holmesie odniosła sukces, część widzów zaczęła postrzegać zaburzenie, jakim jest zespół Aspergera czy autyzm, jako "coś fajnego".

Wtedy to w Wielkiej Brytanii czterech psychiatrów specjalizujących się w pracy z ludźmi ze spektrum zaburzeń autystycznych postanowiło opublikować artykuł na ten temat i przedstawić swoje wnioski, dotyczące rzekomego autyzmu Sherlocka Holmesa.

Zdaniem specjalistów, autorzy scenariusza nie zbadali autyzmu, a nawet jeśli tak było, nie stworzyli postaci, która mogłaby przekazać pełną złożoność tego zaburzenia.

Owszem, Sherlock ma pewne cechy, które mogą być interpretowane jako autystyczne, ale mogą równie dobrze pokazywać schizoidalne zaburzenie osobowości, fobie społeczne czy zaburzenie dwubiegunowe lub schizofrenię.

Według badaczy, w świadomości publicznej autyzm niemal nie istnieje, a jeśli już, wiedza na jego temat jest bardzo powierzchowna. Ludzie, którzy zapamiętają, że znany detektyw jest przedstawicielem tego zaburzenia, nie będą wiedzieli, jak jest naprawdę. To rodzi stereotypy, uprzedzenia i wprowadza opinię publiczną w błąd. A zdaniem lekarzy, ludzie zasługują na to, żeby w mediach przekazać im prawdziwy obraz autyzmu.

Zanim więc zaczniemy się zastanawiać, czy doktor House również ma autyzm, przypomnijmy sobie, że jest coś takiego jak fikcja literacka. Dużo w niej z prawdziwego życia, ale też sporo z wyobraźni twórcy.

Monika Szubrycht